Walka kotów 22 zmiany

1.6KReport
Walka kotów 22 zmiany

WARUNKI

tinton — 2 1/2 sekundy
widmo - 2 1/2 minuty
Toton –   2 1/2 godziny
minton – 2 1/2 dnia
daycon – 2 1/2 tygodnia
Malant – 2 1/2 miesiąca
ilość — 2 1/2 roku
galant - 2 i pół wieku
Metson — 2 1/2 cala
Maclon — 2 1/2 stopy
Heckson - 2 1/2 mili
tetson - 2 1/2 akrów
jednostka -    2 1/2 ccs


Postacie

Bill Axor (AKA Ambrose) – klan lwa, Cit-Chac-Coh
King Tomco Traxor - zmarły ojciec Billa, klan lwa
Król Tobias Traxor - martwy brat Billa, klan lwa
Królowa Trianna Axor — zmarła matka Billa, klan lwów z Mandrii
Królowa Niaco Traxor - klan tygrysów, partner Tobiasza, teraz Billa
Twitty Glax - klan Grey Tabby, ochroniarz Billa i kumpel
Glenna Nox - klan bengalski, ochroniarz i kumpel Billa
Mikos Glac - klan Chartreux
Skylos - dowódca gwiezdnego krążownika - klan Wire hair
Henna Glac - klan Chartreux, kolega Mikos, lekarz Xendran
Theta Panadon - klan gepardów
Cornelius Glax - jeden z wujków Billa, klan Grey Tabby
Conrad Nox - inny klan wuja Bengalskiego Billa
Grupa zabójców - klan Jaguara
druga grupa zabójców - klan Ocicat
Typeree Maxor - Sub-Król Mandrii, klan lwów
Adina Maxor — paladyn księżniczka Xendry, sub-księżniczka Mandrii, klan lwów
Timora - Wielka matka kociego ludu, partnerka pierwszego przywódcy plemiennego
Hippacamp - ojciec Timory, ojciec współczesnych lekarzy Xendran


Rycerze

Generał Roth – klan Lampartów
Gregor – klan Cougar
Gwayne - klan Panter
Thomas - klan Lynx


Paladyni - Rycerze płci żeńskiej

Wrena - klan Leopard, kumpel Rotha
Cetana - klan Cougar, kolega Gregora
Dawney - klan Panter, kumpel Gwayne'a
Mileen - klan Lynx, kumpel Thomasa


Ambrose potrząsnął głową, słysząc oświadczenie ojca Timory. Zaczął otwierać usta, by obalić tego mężczyznę, po czym wzruszył ramionami, że będzie przy tym cały dzień. Po chwili namysłu przyszedł mi do głowy pomysł. - Nie chcę być nazywany tym imieniem. Dałem ci lekarstwo, które pozwoli ci żyć. Przepraszam w tej chwili, że wystarczy mi tylko na trzydzieści trzy inne osoby.

Oczy ojca Timory rozszerzyły się, a potem skinął głową. – Im więcej zdołamy uratować, tym lepiej. Chociaż obawiam się, że dla wielu jest już za późno – rozległ się słaby głos mężczyzny.

„Powinienem mieć dość na prawie czterdzieści więcej dzisiaj. Myślę, że wystarczy mi na siedemdziesiąt osiem każdego dnia, chociaż potrzebuję sposobu, aby dotrzeć do ludzi, którzy tego potrzebują. Walka z setkami lub tysiącami doprowadziłaby do śmierci wielu ”. Ambrose powiedział mężczyźnie.

"Więc potrzebujesz mnie i mojej córki, żebyś mógł dać to wszystkim?" Głowa mężczyzny kiwała się. „Za to, co dałeś i zrobiłeś dla mojej rodziny, byłbym zaszczycony, mogąc ci pomóc, wielki Cit-Chac...” Mężczyzna nagle ucichł, gdy Ambrose podniósł rękę.

- Wolałbym, żebyś nazywał mnie Ambrose, przynajmniej dopóki więcej twoich ludzi nie będzie bezpiecznych. W tej chwili tylko ty i Timora jesteście odporni. Ambrose powiedział mężczyźnie.

Ojciec Timory ponownie kiwał głową, podczas gdy maszyny nadal go monitorowały. Zaledwie widmo później wszyscy usłyszeli Timorę, gdy zaczęła się poruszać.

Próbując usiąść i iść do ojca, szybko przekonała się, że najlepiej jest trochę posiedzieć. Ciężko przełykając, słyszeli, jak pyta: „Panie? Czy z ojcem będzie wszystko w porządku? On jest wszystkim, co mam teraz”.

Ambrose podszedł do niej. „Tak, powinien już czuć się dobrze. Dopiero zaczynał mieć chorobę”.

Wzdychając Timora skinął głową: „Czy naprawdę możesz pomóc wszystkim, którzy są chorzy? Wiele małych dzieci jest chorych, a większość tych, którzy są w zaawansowanym wieku, również choruje”.

„Tak, twój ojciec mi to wszystko powiedział. Ja…” Rozległ się nagły, szybki sygnał dźwiękowy maszyn, które były podłączone do Timory. Podchodząc do nich, oczy Ambrose'a zrobiły się duże na odczyty, które tam zobaczył. Idąc spojrzeć na odczyty jej ojca, zobaczył prawie identyczne odczyty. Odwracając się z powrotem do Timory, Ambrose przyjrzał się jej uważnie. Rzeczywiście jej paznokcie były dłuższe, prawie jak pazury. Potrząsając głową, szeroki uśmiech rozjaśnił jego rysy.

Słabo Timora podniosła rękę i spojrzała na pazur jak na wyginięcie jej paznokci. "Lord?" Niemal w panice zwróciła się do Ambrose'a z przerażonym, przerażonym spojrzeniem. „Panie, co się ze mną dzieje?”

Wzdychając, Ambrose musiał jakoś wyjaśnić młodej kobiecie. „Obawiam się, że jedynym sposobem na uratowanie was wszystkich jest to lekarstwo. To cię zmieniło; będziesz szybszy, silniejszy i bardziej wrażliwy na wszystko wokół ciebie. Przepraszam, ale to był jedyny sposób, aby cię uratować ”.

Timora kiwał głową, wciąż wpatrując się w swoją szponiastą dłoń. Ambrose milczał, gdy jej oczy rozszerzyły się, gdy pazury cofnęły się w jej dłoń. Ambrose uśmiechnął się, kiedy skinął jej głową. – Czy wiesz, jak bardzo zmienię mojego pana? – zapytała.

Ambrose potrząsnął głową. – Nie w tej chwili, chociaż może niedługo. Musiałbym mieć cię tu przez bardzo długi czas. Jak obaj wiemy, inni nabraliby podejrzeń.

- Tak, to dotyczy nas obu. Usłyszeli z tyłu. Ojciec Timory stał na nogach i wpatrywał się w pazury własnej dłoni. W tym momencie Timora zaczął słabo chichotać. Ambrose odwrócił się i szeroki uśmiech rozjaśnił jego ludzką twarz. Oba uszy jej ojca miały futerko! Obaj byli bardziej koci, jak nadając mu wygląd kota/człowieka.

"Rozpłodnik!" Roth szepnął do Ambrose'a. „Czy widzimy narodziny naszej rasy?”

Ambrose skinął głową, pochylając się do Rotha. - Wierzę, że tak. Chociaż obawiam się, że będziemy musieli nauczyć ich, jak... - zaczął Ambrose.

„To nie jest trudne”, usłyszeli, jak mówi Timora. – Pomyśl tylko, jak wyglądała twoja zwykła ręka. Jej wciąż zszokowany ojciec skinął głową, po czym z uśmiechem patrzył, jak pazury chowają ręce, a potem jego uszy znów wydają się ludzkie.

„Cieszę się, że nauczyłeś się zmieniać moją córkę”. Zwracając się do Ambrose, mężczyzna skłonił się: „jak tylko jej się poprawi, musimy iść. Widzę, że przetrwanie wymaga trochę siły. Nasi ludzie są silni, myślę, że nawet najbardziej chorzy mogliby przetrwać. Będziemy musieli zobaczyć Cit ...przepraszam Ambrose.Spróbuję sobie przypomnieć.Jeśli chodzi o akceptację to myślę, że będzie to łatwe, chociaż jak zaczną się zmieniać to może się zmienić.Po prostu powiemy wszystkim, że jesteś szamanem z plemię daleko na północy, które słyszało o naszych kłopotach.

Ambrose podrapał się przez chwilę po brodzie, po czym skinął głową. - Rozumiem, co mówisz. Pozwól mi wziąć resztę lekarstwa na dzisiaj, wtedy możemy kontynuować.

Prawie pół mintona później sześć postaci wślizgnęło się do wioski. Kilka razy spotkali ich strażnicy, którzy patrzyli na nich z podejrzliwymi spojrzeniami, zwłaszcza gdy zobaczyli broń, którą czterej z nich przypięli sobie na plecach.

Wszyscy szybko dotarli do ogromnego, odizolowanego, stożkowego budynku. W środku czwórka z bronią otworzyła usta na samą liczbę ludzi w środku. Wzywający ich starszy mężczyzna kazał im przenieść się do innej sekcji. W środku widzieli setki, w większości dzieci.

Ambrose pamiętał wybuch epidemii, gdy był dzieckiem, ale to było znacznie gorsze niż nawet jego koszmary. Szybko poruszając się po pokoju ojciec Timory zatrzymał się przy jednym łóżku. „Tu jest najgorszy z nich. Jeśli to może mu pomóc, to myślę, że mamy szansę”. Ambrose skinął głową, dostosowując się do młodości dziecka, a następnie, gdy starszy mężczyzna blokował widok, wstrzyknął osocze w ramię chłopca.

Wszyscy siedzieli przy łóżku przez prawie dwie spektony, kiedy ciało chłopca zaczęło drżeć. Musieli położyć coś na ustach chłopca, gdy zaczął krzyczeć. Potem kolejne trzy widma później ciało chłopca zwiotczało. Ambrose wyciągnął mały skaner spod ubrania. Patrząc w górę, skinął głową do Timory
ojcze, na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Wzdychając stwierdził: „W takim razie mamy szansę, był najgorszy z nich wszystkich”.

Kiwając głową Ambrose dokonał więcej odczytów, widząc, jak plazma przepływa przez jego ciało. "Ile straciłeś?"

„Był najgorszy w trzecim secie, do którego się tu przenieśliśmy. W pierwszym secie było około stu, ostatni zmarło dwa tygodnie temu. W drugim secie było grubo ponad dwieście, ostatni z nich zginął kilka dni temu. przeżyć?"

Ambrose spojrzał na szybko rosnące odczyty, kiwając głową i powiedział: - Tak, wierzę, że to zrobi. Co miałeś na myśli, jeśli to może go uzdrowić, mamy szansę?

- Och! To syn wodza. Jeśli zdołamy mu pomóc, wódz może ci pozwolić prawie na wszystko, co tylko zechcesz. - powiedział ojciec Timory.

Ambrose spojrzał przez chwilę na starszego mężczyznę, po czym wskazał na jego uszy. Zamykając oczy, rysy starszego mężczyzny powróciły do ​​ludzkich. - Będę musiała przygotować się jak najwięcej. Zapomniałam w tym wszystkim zapytać cię o twoje imię. - powiedział Ambroży.

Starszy mężczyzna skłonił się przed Ambrose: „Nazywam się Hippacamp, Panie”. Hippacamp powiedział ostatni szeptem.

Ambrose kiwał głową, kiedy coś zaskoczyło w jego umyśle. Hippakamp!!? Prawie zdradzając swoje zaskoczenie, Ambrose musiał się odwrócić. [Na wielkiego kota! Hippakamp! Jeden z największych lekarzy, ojciec wszystkich lekarzy! Był jednym z tych, którzy wylądowali na Xendrze! Kuzynie, bądź ostrożny I pełen szacunku!] Przyszły myśli Adiny.

[Myślałem, że kazałem ci trzymać się z dala od moich myśli, Adina!] Wściekła odpowiedź Ambrose'a brzmiała.

[Przepraszam, skoro jesteś tak daleko, jak jesteś, musiałem się upewnić, że jesteś bezpieczny. Chciałem ci też powiedzieć, że Skylos ma już prawie gotowy statek.] Nadeszła jej odpowiedź.

Wypełniając ogromny uśmiech, pomyślał Ambrose [w końcu coś idzie w dobrym kierunku. Chociaż obawiam się, że może minąć trochę czasu, zanim będziemy mogli spróbować wrócić do domu.]

Usłyszał westchnienie, po czym Adina pomyślała: [Znam kuzyna. To jest początek naszych ludzi, jeśli im nie pomożemy, nie będziemy. Tak jak powiedziałeś, to jest poważny ból głowy do myślenia!]

Ambrose kiwał głową, kiedy przeszli do większej liczby chorych, którzy tam byli. Przez pół mintona przepracowali najgorsze siedemdziesiąt. Potem Ambrose wrócił do pierwszego chłopca, gdy w końcu zaczął się poruszać. "Jak się czujesz?"

Chłopiec trzeszczącym głosem wyszeptał: „Spragniony, taki spragniony”.

Ambrose uśmiechnął się, trzymając kubek z wodą do ust chłopca, który pił łapczywie. – To powinno pomóc.

Chłopiec skinął głową, a potem otworzył usta. „Kim jesteś? Czuję od ciebie coś dziwnego. To prawie tak, jakbym miał przed sobą kota”.

„Byłeś przez jakiś czas chory, jestem pewien, że dlatego czujesz dziwne rzeczy”. Ambrose powiedział chłopcu. Chłopak skinął głową, wpatrując się w Ambrose'a, po czym położył się i zamknął oczy.

Ambrose ponownie wyciągnął mały skaner, badając chłopca. Kiwanie głową Ambrose zaczął podchodzić do pozostałych, kiwając głową, gdy zobaczył, że WSZYSTKIE ich odczyty stają się coraz silniejsze.

Ambrose skończył i odciągnął Hippacampa na bok. „Podobnie jak ty i Timora, oni również zaczną zauważać zmiany. Musisz trzymać je wszystkie tutaj, dopóki nie będziemy gotowi je przenieść”.

Timora skinął głową, a potem uderzyła go myśl: „A co z synem wodza? Z pewnością w jakimś momencie spróbuje uzyskać do niego dostęp. Obawiam się, że nie będziemy w stanie się powstrzymać”.

Ambrose skinął głową, gdy jego umysł pędził, by obmyślić plan i przykrywkę dla zmian, o których wiedziała, że ​​nadchodzą. Wzdychając, zwrócił się do Hippacampa: „Obawiam się, że będę musiał ujawnić, kim jestem wcześniej, niż chcę. Chociaż może tylko będę musiał, do wodza.

– Tak, lordzie Ambrose – szeptał Hippacamp. "To może być najlepsze, może być w stanie pomóc w tym bardziej niż ktokolwiek inny."

„W porządku, muszę wrócić tam, gdzie się spotkaliśmy. Muszę zrobić więcej serum, zanim naprawdę będziemy mogli ruszyć dalej. Problem polega na tym, że wszyscy mogą być zarażeni. Jeśli to prawda, mogę nie mieć wystarczająco dużo czasu, aby ich wszystkich wyleczyć. " Zmartwiony Ambrose powiedział Hippacampowi.

– Panie – szepnął Hippacamp. „Fakt, że uratowałeś tak wiele dzieci, daje mi nadzieję, że przeżyjemy”.

– Poczułbym się lepiej, gdybyśmy mieli o wiele więcej, uwierz mi. Ambrose powiedział mężczyźnie, zanim on i jego rycerze wyruszyli na statek.

Jedna czwarta totona wszyscy połączyli się ponownie na statku. Ambrose natychmiast udał się do ambulatorium, przeprowadzając niezliczone testy. W końcu dwa totony później wyszedł z półuśmiechem.

"Rozpłodnik?" zapytał Niaco, kiedy go zobaczyła. – Rozumiem, że masz dobre wieści?

„Wierzę, że tak. Po tym, jak wszyscy zostaliście wyleczeni z tej nowej choroby, wydaje się, że wasze osocze krwi jest również zdolne do życia. Kropla mojego osocza do każdego pojemnika waszego osocza sprawi, że będzie ono dwa razy skuteczniejsze. Szacuję, że jeśli wezmę jednostki od was wszystkich, których wystarczyłoby na czterysta dziewięćdziesiąt cztery. Chociaż obawiam się, że przetworzenie tego zajmie więcej czasu.

– Więc możesz wyleczyć najgorsze, a potem zacząć pozbywać się innych, zanim poważnie zachorują? – zapytał Niaco.

"Jeśli możemy to zrobić, myślę, że możemy wyprzedzić to. Skylos, jakie jest maksimum, które możemy zanieść do Xendry?" - zapytał Ambroży.

Skylos zastanawiał się przez chwilę. — Bezpiecznie nadal mając miejsce i powietrze, prawdopodobnie nie więcej niż sto. Podróż trwa tam dwadzieścia trzy spektony, a potem tyle samo. Przy prawie stu procentach statku, być może uda mi się go skrócić.

Ambrose uśmiechnął się, ciesząc się, że zdecydował się nie zabijać dowódcy. Członek klanu szorstkich włosów zaskakiwał go na każdym kroku. „Dobrze, jeśli możesz zwiększyć liczbę, zrób to. Chcę jak najszybciej dotrzeć do Xendry”

„Tak, panie, zrobię wszystko, co w mojej mocy, chociaż moglibyśmy zmusić go do stu dziesięciu, będzie ciasno, ale powinniśmy to zrobić dobrze”. Skylos mu powiedział.

„Mamy wielką liczbę do przetransportowania setek, a może nawet tysięcy, oni już stracili setki. Chcę tylko, żeby wydostali się stąd bezpieczni na Xendrze”. Ambroży odpowiedział.

- Tak, panie, zrobię wszystko, co w mojej mocy. Chcę, żeby były bezpieczne. Po tym Skylos poszedł przygotować się na masę ludzi, którzy mieli podróżować statkiem.

Ambrose odwrócił się do swoich kolegów, rycerzy i ich kolegów. „Muszę zacząć wyciągać jednostki od was wszystkich, żebyśmy mogli zacząć”.

Oczy wszystkich rozszerzyły się, gdy Ambrose o tym wspomniał. "Więc zakładam, że zamierzasz tu zostać, dopóki Skylos będzie ich transportował?" – zapytał Niaco.

Chwilę później Glenna i Twitty byli obok Niaco, warcząc na Ambrose'a. „Stary, nie myśl, że tak łatwo uciekniesz od nas!” – syknęła Glenna.

„Ostatnim razem zrozumieliśmy z powodu choroby, nie będziemy już dłużej od ciebie oddzieleni!” – powiedział Twitty, dobywając miecza. - Umrę, zanim pozwolę ci znów narazić się na takie niebezpieczeństwo – niski warkot wydobywający się z jej gardła.

Ambrose z trudem przełknął ślinę, a potem przyszedł mu do głowy pomysł. – Zgadzam się, chociaż oboje musicie być w ludzkiej postaci, jeśli mamy wrócić do miejsca, w którym są chorzy.

Nawet gdy patrzył, jak Twitty i Glenna skrzywili się z niemal obrzydzeniem na ich twarzach. „Naprawdę kolego, jeśli to jakiś podstęp, to…” zaczął Twitty.

- Nie, kolego, nie jest. Są znacznie przewyższają nas liczebnie. Nie chcę, żeby bali się zaatakować ciebie lub mnie. Albo to, albo zostań tutaj. Ambrose myślał, że to będzie ostatnie, dopóki nie zobaczył, jak oboje zwracają się do siebie. Potem obaj odwrócili się do Ambrose'a kiwając głowami.

Usta Ambrose'a opadły, gdy najpierw Twitty, potem Glenna zaczęła przybierać bardziej ludzki wygląd. Włosy Glenny miały złoty kolor, podczas gdy Twitty'ego ciemniały, aż stały się prawie kruczoczarne. Odwracając się do siebie, Ambrose usłyszał, jak oboje wzdychają na swój widok.

Obie kobiety z uśmieszkiem spojrzały na zszokowaną twarz, którą pokazywał Ambrose. „Jak obie powiedziałyśmy, zrobimy wszystko, aby chronić cię, panie. Nawet noszenie tych… brzydkich pozorów. A teraz możemy zacząć? Jesteśmy pewni, że chcesz wrócić do domu tak bardzo, jak tego pragniemy”. powiedział Twitty.

Ambrose wciąż lekko kiwał głową w szoku, gdy zaczął brać krew najpierw od swoich kolegów, a potem od pozostałych. „Więc ile musisz wziąć? Trochę zaniepokojona Glenna powiedziała, gdy obserwowała, jak Ambrose bierze krew.

„Myślę, że sześćdziesiąt dwie i pół jednostki dwa razy dzisiaj powinno pozwolić nam wyleczyć ponad pięćset. Tysiąc powinno pomóc w zdobyciu prawie tych, którzy są najbardziej chorzy”. Ambroży odpowiedział. „Mam nadzieję, że zdołamy stanąć na nogi. O ile pamiętam, niedaleko mają zaciekłego wroga”.

– Myślisz, że możemy się pokłócić? - powiedział podekscytowany Roth, gdy na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. „Choć ci ludzie są słabi, pokonanie ich powinno być łatwe!”

„Obawiam się, że ich wróg ma dużą liczbę. Może to nawet więcej, niż jesteśmy w stanie udźwignąć”. Uśmiechnął się Ambrose, chociaż myśl o kolejnej dobrej bitwie sprawiła, że ​​serce mu przyspieszyło.

Prawie cały toton później Ambrose, Twitty, Glenna i trzech jego rycerzy byli z powrotem w ogromnym budynku. Ambrose skinął głową, widząc, że około trzydziestu, których leczył, było już na nogach. Przechodząc przez nie tak szybko, jak to możliwe, Ambrose i jego koledzy wkrótce zrobili wszystko, co najgorsze, zaczynając od nowszych spraw, które się pojawiły.

Zamieszanie przy wejściu zwróciło całą ich uwagę, gdy wysoki, imponujący, władczy mężczyzna wszedł prosto do młodzieńca, którego potraktowali jako pierwszy. Rozmawiając z młodym chłopcem, mężczyzna skinął głową, po czym przeniósł się do Hippacampa.

„To dobry uzdrowiciel, gorączka minęła, jest prawie tak silny, jak był. Zostaniesz za to sowicie wynagrodzony”. – stwierdził mężczyzna.

Hippacamp skłonił się i potrząsnął głową. - Nie, mój wodzu, to nie byłem ja. To Ambroży, gość z daleka na naszej ziemi. ON jest tym, któremu udało się uleczyć ludzi. Dlatego to on powinieneś nagrodzić.

Wódz skinął głową z uśmiechem, odwracając się do Ambrose'a. - My z ludzi pragniemy panu podziękować, sir. Ambrose mówi pan? Dziwne, że to imię przywodzi na myśl wspomnienia innego uzdrowiciela, chociaż był on również świetnym użytkownikiem magii.

Ambrose skłonił się przed wodzem, obserwując, jak wódz wysyła swoich strażników na zewnątrz budynku. "Cieszę się, że mogłem pomóc. Twoi ludzie i ja mają wiele wspólnego. Było to w naszym, jak również w twoim interesie, że my..."

Nagle jeden ze strażników wrócił ze zmartwionym wyrazem twarzy. - Szefie! Zauważono tych z drugiego miasta idących w tę stronę! Nasi szpiedzy mówią, że planują zaatakować, słysząc, że wielu jest chorych. Wódz skinął głową i wysłał strażnika, by założył pozostałe.

Ambrose warknął głęboko w gardle, powodując, że wódz odwrócił się do niego. Potem z westchnieniem wódz otworzył szeroko oczy, a jego usta się otworzyły. Wódz upadając na kolana, zaczął szeptać. "Proszę oszczędź moim ludziom wielkiego Cit-Chac-Coh!"

Oczy Ambrose'a również rozszerzyły się, gdy spojrzał na swoje ręce, do cholery! Jego łapy pokazywały! „Jak widzisz szefie, jestem tutaj, aby pomóc nie skrzywdzić ludzi. Muszę ci powiedzieć szefie. Jak tylko wyzdrowiejemy, WSZYSCY opuścimy to miejsce. Chociaż na razie wygląda na to, że mamy bitwę do zaplanowania. Chodź, opowiedz mi o tym wrogu, abyśmy mogli go zniszczyć!

Drżący wódz skinął głową, wciąż nie mogąc spojrzeć bezpośrednio na Ambrose'a. Potem jego oczy rozszerzyły się, ponieważ nie tylko mężczyźni się zmienili, ale także kobiety! Kręcąc głową, pomyślał: „z tyloma bogami po naszej stronie, jak możemy przegrać?”

Podobne artykuły

FLAGI W KRATKĘ POPRAWIAJĄ MNIE.

Pod koniec 200. okrążenia zmodyfikowanego wyścigu NASCAR Oswego Fall Classic w 1973 r. flaga w szachownicę powiewała nad moją Vegą nr 2 napędzaną dużymi blokami. Prawdopodobnie 10 000 z 15 000 ludzi na trybunach kibicowało mi. Reszta albo mnie nie lubiła, albo po prostu liczyła na to, że wygra ich ulubiony kierowca. Kolejne zwycięstwo w wyścigu było zapisane w księgach z moim nazwiskiem. To było moje szóste zwycięstwo w sezonie na czterech różnych torach w ramach trasy Northeast. Dobrze, że wyścig zakończył się na tym okrążeniu, bo czułem, że jeden z moich 18-calowych szerokich tylnych opon zaczyna się psuć i nie...

352 Widoki

Likes 0

Nasze pierwsze spotkanie, część 1

Była chłodna październikowa noc. Kominek się palił i mieliśmy parę na drinka. Niedbale siedzieliśmy dookoła, wpatrując się w ogień i zastanawiając się, co sobie nawzajem sobie myśli. Spojrzałem na moją żonę Stacie. Była w zupełnie innym świecie. Ciszę przerwała Heather, która zapytała Stacie, czy ona myśli? Stacie odpowiedziała z chichotem: „Och, nic ważnego. Właściwie zastanawiałem się, jak wyglądało twoje życie seksualne? Mógłbyś zapukać do rachunku i mnie, gdy zaczęli chichotać i dyskutować o intymnościach swojego życia seksualnego. Bill i ja siedzieliśmy, słuchając, jak kobiety otwarcie opowiadają o swoich ulubionych pozycjach i fantazjach. Bill spojrzał i zapytał: „Czy ona zawsze mówi tak...

1.9K Widoki

Likes 0

JESTEŚ BARDZO EKSCYTUJĄCĄ KOBIETĄ LIZ

Miała na sobie moją czarną koszulę, szpilki i jej ulubione perfumy. Koszula leżała na jej ramionach i całkowicie rozpięta, ukazując jej bujne ciało i wyprostowane sutki. Miała szeroko rozwarte wspaniałe nogi, gdy na moją prośbę rozkoszowała się wibratorem. Wyraz jej twarzy wskazywał, że najwyraźniej dobrze się bawiła, gdy obserwowałam. Poprzedniego dnia zadzwoniła do mnie z pytaniem, czy mam jakieś prace, które mogłaby dla mnie wykonać, aby pomóc w opłaceniu rachunków. W przeszłości składała podobne prośby, a ja zapłaciłem jej za prasowanie i sprzątanie. Tym razem powiedziałem jej, że chętnie pomogę jej z pieniędzmi. „Możesz zrobić mi loda wszystkimi dzwonkami i gwizdkami...

1.9K Widoki

Likes 0

Ranchland - (Prawdziwy) Rozdział 3

Przepraszam za błędne opublikowanie pierwszego Rozdziału 3. Będę musiał przestać to robić we wczesnych godzinach porannych. Aby zrekompensować to pomyłkę, pracuję nad czwartym rozdziałem, który opublikuję tak szybko, jak będę mógł. __________________________________________________________________________________________________ Ranchland - (Prawdziwy) Rozdział 3 Było późne popołudnie, kiedy Ben i Amy wrócili do domu na Ranchlandach. Amy nałożyła więcej kremu przeciw świądowi, który przyniósł Benowi pewną ulgę, i w połączeniu z wieloma chłodnymi kąpielami, aby zmniejszyć temperaturę poparzonej skóry, jego oparzenia słoneczne zmieniły się w suchą i łuszczącą się skórę powrotu do zdrowia. Amy zachichotała, patrząc, jak jej wujek drapie się po swędzącej skórze, która złuszczała się z...

1.9K Widoki

Likes 0

Nigdy nie znałem jego imienia

Nigdy nie znałem jego imienia ….Samotna żona…. dom na wsi…. przystojny człowiek naprawy…. sztorm…. zalana droga, która prowadzi z dala od domu…. ciągła ulewa…. gasną światła i nie pozostaje nic innego jak czekać. W domu robi się zimno bez ogrzewania elektrycznego. Co mogą zrobić, aby się ogrzać podczas oczekiwania? Umysł żony zaczyna fantazjować. ….Jej mąż kapitan marynarki wraca do domu tylko dwa razy w roku. Dostaje duży koc, aby je przykryć, gdy czekają na kanapie. Na zewnątrz robi się ciemniej. Ma świece… ale ciemność jest dla niej bardzo erotyczna i na razie nie przeszkadza jej zapalać. Przysuwa się do niego. Powoli...

1.7K Widoki

Likes 0

Wow

Minęły około dwóch miesięcy, odkąd przeniosłam szkoły i przeprowadziłam się do nowej dzielnicy. Nie byłam najlepiej wyglądającym dzieckiem, ale myślę, że to prawda, że ​​osobowość ma największe znaczenie, ponieważ miałam mnóstwo koleżanek i przyjaciółek. To było kolejne nudne niedzielne popołudnie, kiedy usłyszałem pukanie do drzwi. Ponieważ spałem, wstałem ociężale i poszedłem otworzyć drzwi. W drzwiach stała jedna z moich koleżanek Tabatha lub w skrócie Tabby. Rozmawialiśmy przez chwilę przy drzwiach, a potem zaprosiłem ją do środka. Poszliśmy do mojego pokoju i po prostu spędziliśmy trochę czasu. Słuchając muzyki zaczęliśmy rozmawiać o seksie, który sprawił, że zrobiło mi się ciężko. Uprawiałem seks...

1.2K Widoki

Likes 0

Wojenny pamiętnik Comfort House - Dzień 7 Brytyjska kiełbasa

Poinstruowałem pannę Yamahę, aby przyprowadzała młodą koreańską matkę Maple, aby nakarmiła moją słabą lokalną żonę, ilekroć przybędę do skonsumowania z Cherry, oprócz jej regularnych codziennych karmień. Wiedziałem, że dodatkowe pożywienie pomoże Cherry rosnąć w siłę. Byłem również zaintrygowany orgazmem mojej żony po tym, jak rozprzestrzeniłem swoje nasiona i zmiękłem, więc zdecydowałem się zostawić swoją męskość w jej łonie za każdym razem, gdy osiągnę orgazm. Podniecały mnie namiętne pocałunki z moją żoną, pieszczące jej rosnące, jędrne piersi (teraz prawie miseczka B) i twarde, różowe sutki. Klon doprowadziłby ustnie moje jądra i miękkiego penisa do pełnej erekcji, gdyby Cherry karmiła się swoimi dużymi...

1.1K Widoki

Likes 0

Historia Anny część 2

Historia Anny część 2 Ann wcale nie czuła się nieswojo z tyłu tego pojazdu, a orgazmy, które właśnie miały miejsce, wraz z tym, kto ją ssał, ponownie doprowadziły ją do szczytowego drżenia. Uwielbiała, gdy jej mąż wykręcał i bawił się jej sutkami, ale jeszcze bardziej kochała, gdy bawił się nimi i ssał jej cipkę, zwłaszcza jej łechtaczkę. Mężczyźni, którzy ją porwali, najwyraźniej byli bardzo dobrzy w zaspokajaniu kobiet. Leżała tam, nie mogąc się ruszyć i była tak wyczerpana trzema przyjemnymi orgazmami, prawie pod rząd, że nie chciała lub nie mogła się ruszyć, nawet gdyby chciała! Gdy pojazd zwolnił i wykonał kilka...

945 Widoki

Likes 0

Małżeństwo, część 1 (pilot)

Moja żona i ja byliśmy małżeństwem przez 11 lat. Nasza historia nie jest efektowna, spotkałem ją na festiwalu rockowym i była kompletnie pijana. Stałem się jej ofiarą, gdy wsunęła język do moich ust i tańczyła wokół moich dziąseł. Zanim zdążyłem mrugnąć, miałem 23-latkę ssącą moją twarz oparami burbona wydobywającymi się z jej ciała. Normalnie ktoś taki jak ja wycofałby się, ale utknąłem w gorącym momencie, kiedy zobaczyłem, jaka jest piękna. Niektórzy ludzie mogliby nazwać ją zdzirą, dziwką lub łatwą. Ale było w niej coś, co sprawiało, że chciałem ją po prostu mocno przytulić, co właśnie zrobiłem, że tak powiem. Po zakończeniu...

900 Widoki

Likes 0

Urodzinowa przejażdżka łodzią poprawiona

Urodzinowa przejażdżka łodzią poprawiona Rozdział 1 „Co masz na sobie, zapytała Diana”? Uh, zamierzałem założyć moje szorty i hawajską koszulę, dlaczego pytasz? Jacek odpowiedział. „Ponieważ faceci mają tak łatwo, po prostu zakładasz wszystko, podczas gdy my, kobiety, musimy myśleć o pogodzie, a co jeśli zmoknę, co założę, jeśli pójdziemy na kolację?” „Przestań się stresować, po prostu załóż bikini, szorty i top, co w tym takiego trudnego?” „Nic, jeśli tak to ująć, myślę, ale weź parę wiatrówek na wypadek, gdyby później zrobiło się chłodno, wiesz, jak ocean stygnie późno w ciągu dnia”. Peter i Diana pracują razem, a to były jej urodziny...

797 Widoki

Likes 0

Popularne wyszukiwania

Share
Report

Report this video here.